Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) przebadali diesle sprzedawane w Europie w latach 2000-2015. Według ich badań emitowały one nawet 16 razy więcej szkodliwych substancji niż wynikałoby to z unijnych norm, które rzekomo silniki te powinny spełniać.

Olej napędowy = trucizna w czystej postaci?

Zespół badaczy wziął pod lupę pojazdy napędzane olejem napędowym, które zostały wyprodukowane przez Volkswagena, Renault, Citroena, Peugeota, Fiata, Forda, General Motors, BMW, Daimlera (Mercedesa), Toyotę i Hyundaia. Wybór marek był nieprzypadkowy, w latach 2000-2015 auta te stanowiły aż 90 procent sprzedawanych Diesli w krajach Unii Europejskiej oraz Norwegii i Szwajcarii.

> Cena elektrycznego Volkswagena ID. od 110-120 tysięcy złotych? To będzie HIT!

Okazało się, że na początku producenci trzymali się przepisów. Stopniowo jednak unijne normy im odjechały, a ostatnio „regulacje” odbywały się wyłącznie na papierze. Liczby, które widniały w dokumentach, nijak nie pasowały do emisji spotykanej w normalnym ruchu (źródło). Co najgorsze: przekroczone limity nie oznaczał złamania europejskiego prawa, ponieważ pomiary prowadzone były zgodnie z procedurą NEDC.

Realne spalanie a pomiary według różnych procedur – najmniej realistyczne wyniki podawała japońska norma JC08, najbardziej – amerykańska EPA. Dlaczego? Otóż producenci od lat tuningowali samochody, żeby pasowały do norm emisji mierzonych zgodnie z procedurą NEDC. W efekcie katalogowe spalanie aut coraz bardziej rozjeżdżało się w stosunku do spalania podczas normalnej jazdy. W 2014 roku samochody paliły średnio o 36 procent więcej niż podawały katalogi, w 2016 roku liczba ta zbliżyła się się ponoć do niemal 50 procent!

Dlaczego diesle są tak szkodliwe dla zdrowia? Największym problemem jest obecność tlenków azotu. Na niewiele zdają się wszelkie urządzenia takie jak mokre katalizatory, DPF, dolewanie płynu AdBlue itp. Akumulowane w katalizatorze zanieczyszczenia i tak są uwalniane do atmosfery „w dogodnych warunkach pracy silnika”. Te dogodne warunki to oczywiście nie stanowisko, na którym prowadzone są testy homologacyjne. Tymczasem uważa się, że tlenki azotu przyczyniają się do choroby niedokrwiennej serca, udarów, przewlekłego obturacyjnego zapalenia płuc czy wreszcie raka płuc.

> UBS surowo ocenia Audi: „e-tron podkreśla, że dogonienie Tesli jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać”

Według Stevena Barretta, jednego z autorów raportu, zanieczyszczenia emitowane przez silniki Diesla mogą prowadzić do przedwczesnej śmierci nawet 2,7 tysiąca Europejczyków rocznie. Dla porównania: na europejskich drogach w 2017 roku zginęło około 25 tysięcy osób.

Polska ma problem mimo mniejszego udziału diesli?

Badania dowiodły również, że zanieczyszczenia oddziałują nie tylko na obszarze, na którym zostały wyemitowane, ale mogą oddziaływać na ludzi w promieniu tysięcy kilometrów. Polska i Szwajcaria zostały wymienione jako dwa kraje, które produkują niewiele tych substancji w stosunku do liczby mieszkańców, a jednak cierpią z powodu przedwczesnych zgonów, które łączy się z emisją szkodliwych substancji. Ma to potwierdzać tezę o łatwości przenoszenia tlenków azotu (NOx) przez wiatr na duże odległości.

|REKLAMA|



|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]