Fascynująca opowieść o Volkswagenie Passacie z 2001 roku skonwertowanym na auto elektryczne. Jego właściciel kupił Passata V6, silnik Siemensa, ale już falownik (ang. inverter) i BMS stworzył samodzielnie. Samochód zabrał na rozmowę kwalifikacyjną w Tesli i… dostał tam pracę w 2011 roku.

Konwersja samochodu spalinowego na elektryczny – oto piękna inżynieria!

Bazą do prac był Volkswagen Passat z uszkodzonym rozrządem. Cała konwersja trwała 500 roboczogodzin, jeden wolny dzień w tygodniu i kosztowała 25 tysięcy dolarów (równowartość 105 tysięcy złotych), z czego same baterie warte były połowę tej kwoty (52,3 tysiące złotych). Samochód trafił do swojego właściciela w 2008 roku, a zarejestrowany jako elektryk został w roku 2009.

Auto ma silnik indukcyjny (AC) Siemensa o mocy 90 kW (122 KM) i baterie zbudowaną na bazie ogniw LiFePO4 o pojemności 33 kWh. Akumulatory pozwalają na przejechanie 161 kilometrów na jednym ładowaniu, ale twórca, żeby ich nie nadwerężać, nigdy nie pokonywał za jednym zamachem więcej niż około 113 kilometrów. Czyli bateria pracowała w cyklu wykorzystującym maksymalnie 70 procent pojemności.

Po konwersji, gdy zaczął ładować samochód w domu, jego rachunki za prąd… spadły, bo zmienił taryfę. Z czasem zainstalował panele fotowoltaiczne, co jeszcze bardziej obniżyło koszty eksploatacji auta.

Prace nad samochodem rozpoczął w 2008 roku, gdy na rynku nie było jeszcze dostępnych samochodów elektrycznych. Kto chciał takiego mieć, musiał go sobie sam zbudować. Dlatego inżynier na własną rękę skonstruował falownik oraz system zarządzania baterią (BMS). Ten pierwszy znajduje się po lewej, ten drugi – na środku, w głębi bagażnika:

Skonwertowanego VW Passata zabrał na rozmowę kwalifikacyjną do Tesli i opowiadał o nim przez 30 minut. Pracę dostał. W Tesli przepracował siedem lat, do 2018 roku, gdy zdecydował się odejść na emeryturę. Wtedy też kupił Teslę Model 3.

Samochód jest o około 45 kilogramów cięższy niż spalinowy Passat V6. Konwersja nie wymagała modyfikacji struktury samochodu, ABS i poduszki powietrzne są oryginalne. Inżynier rusza z 2. biegu i jeździł na nim przez pewien czas. Teraz wykorzystał dodatkowy mechanizm, który sygnalizuje mu zrównanie obrotów silnika i kół. Dzięki niemu może zmieniać biegi bez sprzęgła.

> Volkswagen ID.3 „daleki od rynkowej gotowości”. Polski konfigurator ID.3 1st też nie wystartował

Sprzęgła nie ma, ponieważ wymagałoby to dodatkowej pracy i elementów, które wytrzymają do 9 tysięcy obrotów na minutę.

W momencie, gdy nagranie zostało opublikowane, skonwertowany samochód miał 10 lat i przejechał 145 tysięcy kilometrów. Jego twórca stwierdził, że w tym czasie dokonał kilku modyfikacji, natomiast nie wspomniał o żadnej awarii. Więcej problemów było z urzędami, bo w tym czasie Volkswagen dwa razy wzywał ten model do serwisów ze względu na konieczność wymiany cewek zapłonowych. Oczywiście w tym egzemplarzu nie było mowy o wymianie cewek, więc samochodu nie mógł wrócić na drogę…

Warto przeczytać opis, warto obejrzeć, warto też poczytać komentarze:

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 3 głosów Średnia: 5]