Brakuje nam w Polsce teologów i filozofów, którzy mierzyliby się z tematem nowoczesności w kontekście wiary. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy filozofa nowych technologii – i mamy nadzieję, że ten artykuł będzie pierwszym z większego cyklu. Dziś, w niedzielę, 22.10, spróbujemy odpowiedzieć, dlaczego samochód elektryczny jest bardziej chrześcijański / katolicki niż jego spalinowy odpowiednik i dlaczego osoby wierzące powinny wybierać auta elektryczne

Dlaczego chrześcijanin / katolik powinien wybierać samochody elektryczne

1. Bóg lubi nowe technologie i elektryczność

Samochód elektryczny nie jest wynalazkiem nowym, ba, nasza motoryzacja zaczęła się właśnie od elektrycznych karoc! Jednak nowoczesne samochody elektryczne to nie karoce, to prawdziwe auta, które umożliwiają przejechanie setek kilometrów na jednym ładowaniu:

Udało nam się je stworzyć dzięki niesamowitym postępom technologii, jakie dokonały się w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. A to, że Bóg lubi postęp i niesamowite rozwiązania technologiczne, widać wprost w księdze Ezechiela (cytat za Biblią Tysiąclecia), w której znajduje się wizja rydwanu Boga:

13 W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. 14 Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.

Nie wiadomo, czy część w środku to prawdziwe żarzące się węgle – bo opis dotyczy przede wszystkim poświaty, być może przypominającej poświatę z ekranów – wiadomo natomiast, że boski rydwan w jakiś sposób zasilany jest przez błyskawice.

15 Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. 16 Wygląd tych kół <i ich wykonanie> odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. 17 Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. 18 Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło.

Opis przypomina łożysko albo kuriozalne wynalazki, o których spekulował Erich von Daeniken. Niezależnie od wytłumaczenia wyraźnie widać, że boski rydwan jest pojazdem zaawansowanym technologicznie, który nawet dzisiejszym fantastom spędza sen z powiek.

Również dalsze opisy dotyczące ducha życia, który znajduje się w kołach i je napędza współcześnie przywodzą na myśl silniki elektryczne ulokowane bezpośrednio w kołach. Dokładnie tak samo, jak miało to miejsce w pierwszej elektryczno-spalinowej hybrydzie Lohner-Porsche Mixte Hybrid z początku XX wieku (na zdjęciu):

Konkluzja? Boski rydwan był pojazdem zaawansowanym technologicznie, napędzanym za pomocą znanych (błyskawice) i nieznanych (duch życia) nam sił. Sam Pan Bóg umiłował sobie zatem wynalazki i technologie.

2. Kupując ropę wzmacniamy Rosję i kraje muzułmańskie

Kiedy myślimy o źródłach ropy naftowej na świecie, na pewno od razu przychodzi nam do głowy Bliski Wschód, na pewno też Rosja – która mocno ucierpiała, gdy ceny ropy spadały na światowych rynkach – i Stany Zjednoczone. I to prawda, w tych regionach świata znajdują się jedne z największych złóż ropy i gazu na świecie:

Złoża ropy naftowej (czerwone), gazu (niebieskie) i ropy naftowej ORAZ gazu (niebieskie z czerwoną obwódką) na świecie. Wyraźnie wybijają się obszary Stanów Zjednoczonych i Kanady (po lewej), Rosji (po prawej) oraz Bliski Wschód (c) Harvard World Map

Dziś Polska importuje ropę naftową z najbliższych nam regionów, czyli z przede wszystkim z Rosji (rurociąg Przyjaźń), w mniejszym zakresie z okolic Zatoki Perskiej. Oznacza to, że każdy kupiony przez nas litr paliwa na stacji benzynowej wspiera, owszem, polskie państwo za sprawą akcyzy, ale wspiera też naszego sąsiada, który od zawsze patrzy na nas nieprzychylnym okiem.

Zmniejszenie importu z Rosji oznacza konieczność zwiększenia importu z krajów muzułmańskich.  Wybór nie jest zatem łatwy.

Tymczasem samochód elektryczny można ładować za pomocą prądu pochodzącego z naszych elektrowni (również nierzadko opalanych rosyjskim węglem), ale można też z przydomowej instalacji solarnej. W tym drugim przypadku całkowicie odcinamy się od Rosji i krajów muzułmańskich, nie wydajemy ani złotówki na to, by kraje te rosły w siłę.

I nie, nie nawołujemy tutaj do niechęci. Przykazanie miłości jest najważniejszym spośród przykazań! Starajmy się po prostu wybierać mądrze i dobrze dla nas oraz dla kraju, w którym mieszkamy.

3. Elon Musk

Elon Musk (na zdjęciu poniżej) jest człowiekiem o wielkim uporze i wielkim sercu. Świadczą o tym jego czyny, o których polskie media raczej nie wspomniały, żeby nie robić reklamy marce.

Elon Musk w fabryce Tesli (c) Nat Geo

Po huraganie, który zniszczył 94 procent infrastruktury elektroenergetycznej Portoryko i zepchnął miliony ludzi z powrotem do średniowiecza, Tesla – firma Elona Muska – zaczęła po cichu wysyłać duże powerpacki (baterie) potrzebującym z tamtego regionu.

O sprawie nikt by się nie dowiedział, gdyby nie tajemnicze „SEND TESLA” na zdjęciu jednego z ocalałych tuż obok rozniesionego w strzępy domu. On już wiedział, że instalacje energetyczne Tesli pozwalają na stopniowy powrót do normalności.

Świat o inicjatywie prezesa Tesli dowiedział się 1-2 tygodnie później, dzięki uporowi dziennikarzy.

> SEND TESLA – o co chodziło? Już wiadomo. Tesla spełniła prośbę

Kiedy kupujemy samochody elektryczne Tesla, wspieramy człowieka o wielkiej wrażliwości, który chce pomagać i chce zmieniać świat na lepsze. Gdy Tesla okaże się dla nas zbyt droga, inne samochody elektryczne będą równie dobre – Elon Musk nastawia się przede wszystkim na rozwój i wyrugowanie ze świata smrodliwych, trujących silników spalinowych.

Prezes Tesli otwarcie zresztą zadeklarował, że każda firma, która chce wykorzystać patenty Tesli do budowy samochodów elektrycznych, może to robić nieodpłatnie. Dotyczy to nawet konkurencji! Wszystko wyłącznie po to, by po świecie jeździło więcej czystych, ekologicznych samochodów elektrycznych.

4. Dieselgate

Chciałem, żeby wszystkie argumenty w artykule były argumentami pozytywnymi, które mówią, że warto coś robić. Jednak nie mogę przejść do porządku dziennego nad jedną z największych afer motoryzacyjnych ostatnich lat: Dieselgate.

Wyszło mianowicie na jaw, że współczesne samochody Volkswagen, Skoda, Audi, Porsche, Seat mają w oprogramowaniu sterującym silnika zaszyte specjalne instrukcje na potrzeby testów spalin. Gdy samochód jedzie, auta trują niemiłosiernie. Kiedy stoi, komputer uznaje, że może mieć miejsce test spalin – i zmienia skład paliwa w taki sposób, żeby spełnić normy spalania.

> Szwajcaria zakazuje rejestracji Porsche Cayenne [DIESELGATE]

To oczywiście jawne, ordynarne oszustwo ze strony koncernu Volkswagena. Ale Volkswagen nie jest jedynym winnym. Jak okazało się po badaniach amerykańskiej Agencji Środowiska, norm spalin nie spełnia już od dawna żaden producent:

Najnowszy samochód zgodny z normą Euro 6 powinien być punkcie 0-0%. Nie ma tam nikogo. Auta, które rzekomo spełniają normę Euro 6, podczas normalnej jazdy z trudem mieszczą się w normie Euro 3 z 2000 roku – i trują, trują, trują.

Podsumujmy: kupując samochód z silnikiem Diesla lub benzynowym, nawet te najdroższe i najnowsze, zgodne z normą Euro 6, w rzeczywistości wspieramy własnym pieniądzem kłamstwa koncernów samochodowych i uspokajająco poklepujemy po ramieniu trucicieli: „Nie martwcie się, nadal chętnie będziemy wdychać spaliny, żebyście mogli zarobić jeszcze więcej”:

Po piąte: Nie zabijaj

Ano właśnie. Samochód elektryczny pozwala na naładowanie się czystą energią, bez żadnego jej wydobywania lub przetwarzania. Ta energia może pochodzić z węgla kamiennego – jak w Polsce – ale może być też czystą energią geotermalną (patrz prace badawcze Geotermii Toruń), czystą energią słoneczną, czystą energią wiatru, w ostateczności: znacznie bardziej efektywną energią atomu.

Mieszkasz w bloku i mówisz, że nie masz możliwości? W takim razie tylko spójrz:

> KRAKÓW. Zamontował panele fotowoltaiczne na dachu… bloku. Pierwsza taka instalacja w Polsce?

Samochód elektryczny napędzany słońcem w ogóle nie potrzebuje spalania węgla. Powiem więcej: współczesne samochody elektryczne naładowane słońcem mogą posłużyć do przewiezienia energii w inne miejsce i zasilenia jakiegoś obiektu, na przykład domku na działce!

Gdy nie spalamy węgla, nie emitujemy żadnych szkodliwych gazów do atmosfery. Nie trujemy się, nie powodujemy powstawania smogu, nie wpływamy na globalne ocieplenie, zostawiamy naszym dzieciom piękną, czystą i pachnącą Ziemię.

Samochód elektryczny sprawia, że nie zabijamy naszych chorych na astmę dzieci, nie zatruwamy starszych już sąsiadów, nie przyczyniamy się do uśmiercania planety.

Czy to wystarczający argument? Dla wielu miast i samorządów – tak:

> OPOLE: Przywileje dla samochodów elektrycznych i hybrydowych [SPIS]

Czy warto kupić samochód elektryczny? Zgodnie z wykładnią chrześcijańską: wypadałoby

Wiem, że samochód elektryczny jest drogi. Jest 5-8 razy droższy niż używany, ściągnięty z Niemiec samochód z silnikiem Diesla. Jednak tylko samochód elektryczny pozwala być w zgodzie z sumieniem – a to dla wierzącego katolika dość istotna sprawa, jak sądzę.

Zresztą, dla wszystkich, którzy by chcieli, a nie mogą, redakcja ElektroWoz.pl przeprowadziła pewną symulację. Dzięki niej można kupić samochód elektryczny, ładować go za darmo i sprawić, by jeszcze na siebie zarabiał:

> POMYSŁ NA BIZNES w Polsce: kupujesz samochód elektryczny, ładujesz za darmo, wozisz ludzi – CZY TO SIĘ OPŁACA?

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 9 głosów Średnia: 4.6]