Poprosiliśmy jednego z Czytelników portalu „ElektroWoz.pl – Samochody Elektryczne” o opinię na temat elektromobilności w Polsce. Traktujemy ją jak głos rozsądku, jak głos normalnego człowieka, który bardzo chciałby kupić samochód elektryczny, żeby jeździć ekonomicznie, szybko i nie truć spalinami swoich najbliższych. Chciałby, ale… nie może.

Opinia o samochodach elektrycznych

Problem nr 1: ceny

Jak na razie nasza elektromobilność jest beznadziejna. Jeśli musimy zapłacić dwa razy więcej za samochód elektryczny i jeszcze płacić za prąd tyle samo lub więcej niż za paliwo, to jaki to ma sens?! Zwłaszcza biorąc pod uwagę liczne ograniczenia elektryków.

W Stanach Zjednoczonych nowy Leaf 2 kosztuje w dystrybucji w przeliczeniu na złotówki 105 tysięcy złotych! Tesla Model 3 – 125 tysięcy złotych, a od tej ceny trzeba odjąć niewiarygodne wprost dopłaty państwa w wysokości maksymalnie do 10 tysięcy dolarów. Wstępna cena nowego Nissana Leafa 2 w Polsce to około 145 tysięcy złotych, nie mówiąc już o Tesli 3. Nasi fani elektromobilności wymiękają!

Problem nr 2: słaby zasięg i brak ładowarek

Kolejny problem: zasięg. Jazda tylko po mieście i najbliższej okolicy z ładowaniem z własnego gniazdka, żeby broniło się ekonomicznie. Tylko ile osób – zwłaszcza w mieście! – ma bezproblemowy dostęp do odpowiedniego gniazdka?

W Norwegii jest sieć niemal bezpłatnych ładowarek publicznych o mocy bodajże 22 kilowatów – i to też napędza ich do działania. W sumie ładowanie Tesli też jest bezpłatne, ale dla Polaków to czyste science-fiction.

Ładowarki miejskie? Zasadniczo brak. Stacji ładowania jest coraz więcej, ale z 3/4 z nich ma jakiś problem albo nagle nie działa, albo działa do piętnastej czy do osiemnastej, albo zlokalizowane są poza ciągami komunikacyjnymi. Nawet przy salonach Nissana nie ma całodobowych ładowarek.

Problem nr 3: bez realnego wsparcia ze strony rządu, wyłącznie obietnice

U nas działań konkretnych na razie brak. Pan Morawiecki coś tam napomyka o stawianiu na elektromobilność jako potencjalne koło napędowe gospodarki, ale nie wiem, czy zdaje sobie sprawę, jak to miałoby zadziałać na naszym gruncie.

Nawet potencjalne zniesienie akcyzy niczego nie zmieni, bo 3 procent ceny samochodu to kropla. Dopiero zniesienie VAT dałoby potężnego pozytywnego kopa w tym zakresie – obywatelom nie trzeba dopłacać, wystarczy im mniej zabierać.

Propozycja rozwiązania: niech Państwo nie przeszkadza i trochę pomaga

Dlatego konieczne jest budowanie sieci względnie tanich szybkich ładowarek, chociażby na stacjach państwowych koncernów paliwowych, przynajmniej o mocy 50 kilowatów. I to już teraz, a nie za dwa-trzy lata, bo świat ucieka i nikt nie będzie na nas czekał!

Nawet jeśli niektórych Polaków stać już na samochód elektryczny, mają jeszcze mózgi i potrafią liczyć. Na razie elektromobilność to prawdziwa droga przez mękę. Pozostaje nam oglądać relacje telewizyjne, jak smog dusi nas codziennie.

Uważam, że elektromobilność jest na razie hobby dla ludzi z grubym portfelem. Czy się mylę?

> Samochód elektryczny vs spalinowy – BADANIE opłacalności [OBLICZENIA]

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Na ilustracji: Volkswagen Nils, elektryczny czterokołowiec zaprezentowany podczas wystawy w Frankfurcie w 2011 roku.

> Dlaczego ludzie walczą z samochodami elektrycznymi? Komu zależy na zatrzymaniu postępu? [FELIETON]

Zasięgi samochodów elektrycznych w Polsce

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]