Bułgarski producent samochodów wyścigowych – Sin Cars International Eood – które rywalizują w amatorskiej klasie GT4, chce wyprodukować auto elektryczne. W związku z tym firma ogłosiła chęć wejścia na giełdę w celu zebrania 20 milionów lewów, czyli równowartości 44 milionów złotych.

Bułgarzy nastawiają się na małego, wielofunkcyjnego elektryka

Bułgarski samochód elektryczny miałby być mały, ale uniwersalny, dlatego nadawałby się do stosowania w transporcie (taksówki) czy usługach kurierskich. Zdaniem właściciela firmy, Rosena Daskalova, auto tego rodzaju potrzebne jest we wszystkich miastach europejskich (źródło). Szczególnie, że już wkrótce ich centra zostaną zamknięte dla samochodów z silnikami Diesla.

> Cena Kia e-Niro w Norwegii: 377 tysięcy koron. Ile to będzie w Polsce? [liczymy]

Sin Cars nie jest firmą-wydmuszką. Każdego roku bułgarski producent tworzy 50 egzemplarzy samochodów dla klientów w Stanach Zjednoczonych, RPA i Australii. W tym roku firma planuje osiągnąć równowartość około 8,8 miliona złotych przychodu, choć jest na rynku od zaledwie 5 lat.

W bieżącym (2018) roku Sin Cars zaprezentowało model S1: czysto elektryczne auto wyścigowe z homologacją do poruszania się na drogach. Jego cena rozpoczynała się od równowartości około 173 tysięcy złotych (40 tysięcy euro). W przyszłym roku Bułgarzy chcą pokazać platformę L-City, która może służyć jako podstawa do budowy aut osobowych i niewielkich dostawczaków. Ma ona kosztować równowartość 43 tysięcy złotych i oferować 150 kilometrów zasięgu na baterii.

> Bułgarski Sin S1 – chociaż jeden kraj w Europie wypada gorzej niż my!

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 5]