Intrygujące dane od Grupy BMW. Volkswagen ma problemy z zebraniem 30 tysięcy pre-rezerwacji czy to na Taycana, czy na VW ID.3, nie mówiąc już o Audi e-tron. BMW tymczasem pochwaliło się ponad 45 tysiącami potencjalnych klientów na Mini Coopera SE w wersji elektrycznej.

Mini Electric – będzie hit?

Mniej więcej miesiąc temu informowaliśmy, że Mini „wzbudziło zainteresowanie” u 40 tysięcy internautów na całym świecie. Teraz firma mówi już o ponad 45 tysiącach „potencjalnych klientów” na samochód. Obydwa sformułowania pochodzą od producenta i sugerują ludzi zainteresowanych kupnem auta, choć faktycznie mogą być to po prostu internauci zapisani na newsletter.

BMW nie pobiera bowiem żadnej wstępnej opłaty rejestracyjnej, dlatego „wyrazić zainteresowanie nabyciem auta” może  praktycznie każdy, bez jakichkolwiek dalszych konsekwencji. Być może dlatego grupa ta liczy już ponad 45 tysięcy osób i ciągle rośnie, choć samochód wzbudził umiarkowane emocje.

Mini Electric to w rzeczywistości zespół napędowy BMW i3s z nadwoziem i wnętrzem Mini. Samochód oferuje 135 kW (184 KM) mocy, 270 Nm momentu obrotowego, przyspieszenie do 60 km/h w 3,9 sekundy, a do 100 km/h w 7,3 sekundy. Bateria elektrycznego Mini Coopera SE o pojemności 32,6 kWh powinna zaoferować około 180-200 kilometrów zasięgu realnego.

> Opel Corsa-e – wrażenia Autogefuehl [YouTube]

Największym plusem auta jest jego cena: BMW i3s (2019) zaczyna się obecnie od ponad 183 tysięcy złotych, tymczasem Mini Electric (2020) dostaniemy za nieco ponad 139 tysięcy złotych. Dodajmy jednak, że BMW i3s oferuje dziś niemal 30 procent więcej pojemności baterii – więc cena też jest wyższa o około 30 procent.

To może Cię zainteresować:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]