Audi oznajmiło oficjalnie, że restartuje prace nad samochodami zasilanymi wodorem. Powodem zmiany stanowiska ma być problem z zasobami pierwiastków niezbędnymi do produkcji baterii oraz „troska o to, czy samochody elektryczne są w stanie sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów”.

Audi wraca do wodoru, masowa produkcja pod koniec przyszłej dekady

Po wyhamowaniu programu dotyczącego samochodów zasilanych ogniwami paliwowymi (wodorowymi), Audi decyduje się na jego przywrócenie. Gdy prace nad Audi h-tron usypiano, firma uzasadniała decyzję brakiem mocy przerobowych na rozwój w kierunku zasilania bateryjnego i wodorowego.

Teraz jednak przewodniczący Audi, Bram Schot, ogłasza powrót do prac badawczych. Jeszcze w 2019 roku ma zostać pokazany prototyp samochodu z nowymi ogniwami paliwowymi szóstej generacji. Ograniczona liczba Audi FCEV może zostać zaoferowana klientom w ramach leasingu w 2021 roku. Produkcja aut ma się odbywać w Neckarsulm (Niemcy), gdzie dziś wytwarzane są Audi A6, A7 i A8 (źródło).

Nowe Audi h-tron ma posiadać wodorowy generator energii (ogniwo paliwowe) oraz baterie o pojemności 35-40 kWh.

Schemat budowy Audi h-tron Quattro (2016). Na ilustracji widoczne są trzy duże zbiorniki na wodór, w podłodze zaznacza się niewielka bateria, a z przodu umieszczono ogniwo paliwowe. Dzięki nowym, kevlarowym zbiornikom, w ciągu ostatnich lat udało się dwukrotnie zwiększyć ciśnienie wodoru, dlatego tak wielkie banie nie powinny być już potrzebne (c) Audi

Do masowej produkcji Audi zasilanych wodorem ma dojść w bardzo odległej przyszłości, czyli w drugiej połowie przyszłej dekady (tj. po 2025 roku). Ogniwa paliwowe będą wytwarzane na licencji Hyundaia, który oferuje obecnie model Hyundai Nexo – najnowocześniejszy i chyba najbardziej estetyczny samochód na wodór dostępny dziś na rynku.

Warto dodać, że do 2025 roku Audi chce wprowadzić na rynek 12 modeli samochodów czysto elektrycznych. Cały koncern Volkswagena chce mieć aż 70 takich modeli. Jednak nagły zwrot w kierunku aut zasilanych wodorem ma się brać z faktu, że na rynku widoczne są niedobory ogniw elektrycznych oraz surowców niezbędnych do ich produkcji.

Zdaniem redakcji www.elektrowoz.pl

Od czasu zawiązania współpracy Audi z Hyundaiem – a więc de facto przesunięcia prac nad ogniwami paliwowymi do Korei Południowej – wiadomo było, że niemiecki producent pozostawia sobie uchyloną furtkę, gdyby pojawiły się problemy z dostępnością ogniw elektrycznych. Nieprzypadkowo niedługo później Hyundai ogłosił kontynuowanie prac nad wodorem, a nawet mocarstwowe plany dotyczące rozwoju w tym segmencie.

Ogniwa paliwowe faktycznie mogą być rozwiązaniem problemu z dostępnością ogniw. Jednak perspektywa przedstawiona przez Schota jest tak odległa, że wszystko może się zmienić. Warto sobie przypomnieć, że w okolicy 2009 roku Audi obiecywało m.in. świetlaną przyszłość silnika Diesla, coraz większy nacisk na jego rozwój oraz wprowadzenie na rynek dieslowsko-elektrycznych hybryd.

Dziś wiemy, że ta świetlana przyszłość silników na olej napędowy polegała przede wszystkim na optymalizacji oprogramowania…

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 0 głosów Średnia: 0]