Samochód elektryczny i podróż z dziećmi, czyli Renault Zoe przez Polskę [WRAŻENIA, test zasięgu]

Dzięki uprzejmości Renault Polska mamy możliwość przetestowania elektrycznego Renault Zoe. Oto nasze wrażenia z podróży przez pół Polski: przejechaliśmy wczoraj trasę Warszawa – Dolny Śląsk o długości 450 kilometrów z jednym tylko międzyładowaniem. Oto, czego się dowiedzieliśmy.

Poniższy zapis jest zapisem spontanicznego wyjazdu. Jest szczegółowy, dlatego może sprawiać wrażenie wielkiego wyzwania, które trzeba szczegółowo planować. Niczego nie planowaliśmy, a o tym, jak łatwo nam to przyszło, niech świadczy fakt o ekipie, która znalazła się w kabinie. Czytajcie:

Samochód

Model: Renault Zoe ZE 40
Bateria: 41 kWh (brutto)
Realny zasięg (szacunkowy): 268 km


Moc: 90 KM (silnik R90)
Złącze ładowania: Type 2 (prąd przemienny, AC)
Maksymalna moc ładowania: 22 kW

Plany i skład

Cel wyjazdu: test zasięgu i przydatności Renault Zoe
Skład: rodzina 2+3 – mąż, Żona, Dzieci 6 i 3 lata oraz 3 miesiące

Trasa

Odległość: ~450 km, Warszawa – Chojnów
Zaplanowane międzyładowania: 1 (jedno), Galeria Dekada w Sieradzu

Wrażenia z podróży

Decyzja o podróży była spontaniczna. Testy zasięgów, które prowadzimy w redakcji (test Nissana Leafa, test BMW i3s), zwykle pochłaniają od 500 do 1 000 kilometrów i wymagają około 1-2 dni pracy. Stwierdziliśmy, że równie dobrze możemy przeprowadzić pomiary podczas weekendowego wyjazdu i uzupełnić je o pomiary przy pustym samochodzie (później).

Postanowiliśmy, że na międzyładowanie na S8 zatrzymamy się w Sieradzu.

Etap 1: Warszawa -> Sieradz

Start: 92 procent baterii, widoczny na liczniku pozostały zasięg: 295 km
Do przejechania: 208 km / 2:09 godziny według Map Google, 211 km / 2:20 godziny przejechane według licznika samochodu
Meta: 16 procent baterii, widoczny na liczniku pozostały zasięg: 36 km

Dlaczego baterię naładowałem do 92, a nie do 100 procent? Otóż samochód informował mnie, że do pełnego naładowania będę potrzebował jeszcze 40 minut, a musieliśmy wyruszyć przed 18.00, żeby najpóźniej o 20.00 dotrzeć do Sieradza. A dlaczego chcieliśmy dotrzeć do Sieradza do 20.00? Ano dlatego, że akurat tamta stacja ładowania Greenway oznaczona jest jako pracująca w godzinach funkcjonowania centrum handlowego, czyli do 21.00.

Zapis śladu GPX z całego dnia podróży. Strzałką zaznaczono Sieradz, gdzie urządziliśmy sobie ładowanie. Zapis uwzględnia również jazdy po Warszawie, dlatego widocznych jest tam kilka ścieżek (c) www.elektrowoz.pl

Jazda, czyli na czym zyskaliśmy, na czym straciliśmy

Google prognozowało, że na miejsce dojedziemy w 2:09 godziny. Zajęło nam to o 11 minut (czyli 8,5 procent) więcej. Trochę czasu urwaliśmy dzięki buspasom w Warszawie – gdy inni stali, my jechaliśmy z pełną szybkością. Natomiast na autostradzie przyjęliśmy strategię „spokojnie i ekonomicznie”.

Podróżowaliśmy trochę z tempomatem (zdjęcie poniżej) ustawianym na szybkość między 104 a 112 km/h, a trochę w trybie ECO, który ogranicza maksymalną szybkość auta do około 95-97 km/h, spowalnia też przyspieszanie czy oszczędza na klimatyzacji – ogólnie: zwiększa zasięg.

W trybie ECO wygodne było to, że do wyprzedzania wystarczyło wcisnąć gaz do dechy. Kick-down wyłączał oszczędzanie, dawał pełną moc i pozwalał na żwawe ruszenie do przodu. Działało to idealnie.

Dlaczego tak żonglowaliśmy trybami? Kick-down pozwalał nam przyspieszać, więc teoretycznie nie musieliśmy wyłączać trybu ECO. Niestety, podczas upałów (32 stopnie, gdy wyruszaliśmy, 26->24 stopnie w Sieradzu, 26 stopni w miejscu docelowym), tryb ECO nie dawał sobie rady ze schłodzeniem kabiny przy ustawieniu pożądanej temperatury. Dorosły kierowca (ja) wytrzymałby, w ostateczności uchyliłby okno dla przewiewu – ale dzieciom robiło się niezbyt komfortowo. W trybie nie-ECO (czyli normalnym) przyspieszaliśmy więc do około ~110 km/h, a klimatyzacja zapewniała nam miły chłodek na kolejny odcinek.

Przy takiej jeździe (średnia 90 km/h) wyliczyliśmy, że zasięg samochodu wyniósłby 278 kilometrów. Nieźle!

Etap 1,5: Galeria Dekada Sieradz, ładowanie na stacji Greenway

Start: 16 procent, 36 km zasięgu podawane przez samochód
Koniec: 76 procent, 211 km zasięgu podawane przez samochód
Pobrana energia: 26,8 kWh
Koszt: 32 zł
Czas postoju: około 1,5 godziny

Renault Zoe jest ciekawym konstrukcyjnie samochodem: auto nie posiada złącza szybkiego ładowania CCS Combo 2 ani Chademo (prąd stały, DC), a energię uzupełnia z wykorzystaniem gniazda Type 2 (prąd przemienny, AC). Mimo tego ograniczenia potrafi się nieźle rozpędzić: wariant R90 obsługuje moc ładowania do 22 kW, wariant Q90 – aż 43 kW.

Zaplanowałem, że jeśli ruszam z Warszawy przed 18.00, to do Sieradza powinienem dojechać na 20.00, żeby mieć co najmniej godzinę na ładowanie i żeby złapać te ~20 kWh energii. Udało nam się dojechać nieco po 20.00, ale szybko okazało się, że informacja dotycząca godzin pracy jest nieprecyzyjna. Centrum handlowe, owszem, działa do 21.00, ale Tesco jest czynne o godzinę dłużej – w efekcie parking i ładowarka powinny być dostępne w identycznych godzinach:

Godziny otwarcia Tesco w Galerii Dekada w Sieradzu. W tych samych godzinach powinna być czynna stacja ładowania samochodów elektrycznych Greenway na parkingu (c) www.elektrowoz.pl

Za niecałe 27 kWh energii zapłaciliśmy prawie 32 złote. Jako że zużycie na trasie wyniosło nam niemal 14 kWh / 100 km, za te pieniądze przejechalibyśmy prawie 200 kilometrów. Wychodzi więcej 16 złotych za 100 kilometrów, czyli równowartość 3 litrów benzyny. W samochodzie spalinowym wartość trudna do osiągnięcia:

Zabójczo może wyglądać czas postoju, bo trwało to prawie 1,5 godziny. I rzeczywiście, sami byliśmy zdziwieni, że tyle upłynęło! No bo tak: a to trzeba się wygramolić z samochodu, a to jedzenie z bagażnika, a to piłka, a to toaleta na dole, a to mały plac zabaw z kulkami dla większych Bąbli, a to szybkie zakupy w Pepco, bo coś nam się rozlało na kocyk, a to bieganie po ruchomych schodach, żeby rozruszać gnaty…

Ciekawe było to, że przez cały czas samochód ładował się z niemal maksymalną mocą – osiągnęliśmy 21,5 kW na 22 deklarowane przez producenta. Coś za coś: dłuższym postojem zapłaciliśmy za niższy koszt ładowania (cennikowe 1,19 zamiast 1,89 zł / 1 kWh).

> Renault Zoe w Polsce z promocyjnym kodem Greenway na 3 000 zł

Etap 2. Sieradz -> Chojnów

Start: Galeria Dekada, Sieradz, 76 procent baterii, 211 km zasięgu podawane przez samochód
Godzina: 21:30
Meta: Chojnów, 244 kilometrów dalej (dane według licznika)
Godzina: 1:00

Gdy wyruszaliśmy z Sieradza, byłem pełen wątpliwości. Mapy Google informowały mnie, że mam do przejechania około 250 kilometrów. Samochód z kolei podpowiadał, że na baterii przejedziemy 211 kilometrów. Miałem do wyboru następujące opcje:

  • przyspieszyć, a we Wrocławiu stanąć na około 30 minut ładowania i znowu przyspieszyć trasą S8 -> A4.
  • jechać normalnie i próbować dojechać do Legnicy (Ferio), żeby się naładować trasą S8 -> DK94.

Początkowo uznałem, że najlepszy będzie wariant S8 -> A4. W trasie stwierdziłem jednak, że skoro Dzieci śpią, mogę spróbować pojechać ekonomicznie. W pewnym momencie się nam poszczęściło i dogoniłem tira. Przykleiłem się do niego i jechałem za nim do samego Wrocławia. Średnio na każdych 8 kilometrach zyskiwałem 1 kilometr obiecywanego przez samochód zasięgu.

Gdy wyruszałem z Sieradza, było 211 (prognoza samochodu) kontra 244 (pozostały dystans). We Wrocławiu zrobiło się już mniej więcej 70 do 70. Jako że do tego momentu licznik pozostałych kilometrów zachowywał się przewidywalnie w pełnym zakresie, postanowiłem zjechać na DK94. DK94 jest znośną drogą w nocy, ale w dzień jej nie polecam: korkuje się i dość często zdarzają się na niej wypadki. W przypadku jazdy samochodem elektrycznym jest jednak o tyle wdzięczna, że jest na niej trochę obszarów zabudowanych i ograniczeń, więc zwiększamy zasięg kosztem czasu podróży.

> Ceny prądu w Europie: od 0,28 zł (0,25 zł) w Kosowie do 1,21 zł (1,08 zł) za 1 kWh w Belgii. Polska w środku

Przed Legnicą, gdy zostało nam w baterii około 25 kilometrów, zapaliła się pomarańczowa kontrolka baterii. Od Legnicy mieliśmy asekurację w postaci drugiego samochodu, więc doszedłem do wniosku, że zamiast ładować się na Ferio Legnica, spróbujemy dojechać do końca – szczególnie, że Zoe ma w zapasie około 10+ kilometrów rezerwy.

Mniej więcej 10 kilometrów od celu podróży licznik pozostałych kilometrów zamienił się na trzy kreski —. W samochodzie spalinowym jechalibyśmy już na oparach. Jechaliśmy w zgodzie z przepisami i z lekkim tylko muskaniem pedału przyspieszenia.

Etap 2,5, czyli finał

Dojechaliśmy 🙂

Po przeniesieniu wszystkich bagaży musieliśmy jeszcze podjechać i podłączyć się do użyczonego gościnnie gniazda. Też się udało. Gdy wpięliśmy się do prądu, Renault Zoe poinformował nas, że poziom naładowania baterii wynosi 0 procent a pełne ładowanie potrwa 26,5 godziny (zdjęcie na dole). Mieliśmy pod ręką gniazdo siłowe, ale, niestety, w zestawie zabrakło kabla do podłączenia.

Przy baterii rozładowanej do zera czas ładowania Renault Zoe ze ściennego gniazdka wyniesie ponad dobę. Na szczęście następnego dnia nigdzie się nie wybieramy 🙂 (c) www.elektrowoz.pl

Podsumowanie podróży

Trasa: 455 km
Czas: 7:10 godzin wliczając postój na ładowanie
Koszt: 7 zł / 100 km (ładowanie w Warszawie było darmowe)

Byłem przyjemnie zaskoczony poziomem pewności, jaką zaoferował mi „Guess-o-meter”*) samochodu. Nie spodziewałem się też, że w środku będzie tyle przestrzeni, że w kabinie zmieścimy się z całą rodziną – było nam wygodniej niż w innych autach segmentu B. Pozycję za kierownicą porównałbym raczej do małego crossovera: siedzisko jest wyżej niż w odpowiadających spalinówkach z powodu kilkudziesięciu centymetrów baterii w podłodze.

*) „Guess-o-meter” to żartobliwe określenie licznika informującego o poziomie naładowania baterii w Renault Zoe, na które można natknąć się w angielskojęzycznym internecie. Wszystko przez to, że licznik nie wyświetla procent, a przy szybkiej jeździe kilometry znikają znacznie szybciej niż powinny.

Dostrzeżone ZALETY Renault Zoe po pierwszym dniu:

  • wskaźnik zasięgu jest wiarygodny przy normalnej, zgodnej z przepisami jeździe (+10-15 km/h ;),
  • płaska podłoga potęguje wrażenie przestrzeni i pozwala na wygodną jazdę przy dłuższych dystansach (możliwość ułożenia nóg na różne sposoby),
  • wysoka pozycja za kierownicą kojarzy się raczej z crossoverem niż samochodem osobowym segmentu B,
  • bagażnik wystarczy na spakowanie 5-osobowej rodziny wyjeżdżającej na tydzień,
  • samochód daje się ładować z gniazda siłowego, które są bardzo popularne w gospodarstwach rolnych i warsztatach.

Dostrzeżone WADY Renault Zoe po pierwszym dniu:

  • brak w zestawie kabla do ładowania z gniazda siłowego,
  • nie da się włączyć informacji o pozostałym poziomie naładowania baterii wyrażonym w liczbie procent, a nie w kilometrach,
  • plastiki i dźwięk zamykania drzwi podpowiadają, że w aucie liczono się z każdym groszem,
  • kabina jest słabo wytłumiona; kompletnie nie słychać dźwięku silnika – zagłuszają go opony,
  • w trybie ECO i przy upałach 30+ stopni klimatyzacja ma problem ze schłodzeniem kabiny,
  • samochód pochodzi z 2017 roku, a mimo to między A2 i S8 jedziemy przez pola,
  • czas ładowania jest 2-3 razy dłuższy niż w samochodach obsługujących CCS Combo 2 (dotyczy testowanej wersji z silnikiem R90).

OPINIA po pierwszym dniu: podoba mi się! Dodajmy też gwoli sprawiedliwości, że samochodem spalinowym – ale bez najmniejszego Bąbla – tę samą trasę pokonujemy w 5 godzin, z czego około 15-30 minut zajmują postoje.

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 13 głosów Średnia: 4.4]