Niemiecka straż pożarna musiała sobie poradzić z nietypową sytuacją. Elektryczny Smart, który przez długi czas stał nieużywany na parkingu, został podłączony do ładowarki. Po pewnym czasie samochód zaczął się dymić. Okazało się, że próby klasycznego ugaszenia auta spełzły na niczym. Żeby ugasić pożar samochodu elektrycznego, musiano eksperymentować.

Pożar samochodu elektrycznego – co robić?

Smart zaczął dymić w trakcie ładowania. Pracownicy firmy, którzy wcześniej podłączyli samochód do ładowarki, zadziałali bardzo przytomnie: odłączyli kabel i wypchnęli auto na środek parkingu.

Jednostka straży pożarnej, która pojawiła się na miejscu jako pierwsza, nie spodziewała się samochodu elektrycznego. Wysłano ją po prostu do „palącego się auta”. Strażacy byli jednak sprytni: położyli auto na boku i schłodzili baterię strumieniem wody. Gdy przestała dymić, przerwali – szybko jednak okazało się, że bateria zaczyna dymić ponownie!

Jak ugasić pożar samochodu elektrycznego? Wodą, solą i wapnem

Straż pożarna poprosiła więc o pomoc ekspertów. Jako że żadne akcje nie przynosiły rezultatu, ostatecznie ustawiono Smarta w komorze, którą następnie wypełniono wodą z dodatkiem soli drogowej i wapna. Dopiero ten pomysł pozwolił na bezpieczne ugaszenie (dopalenie się?) baterii. Naturalnie auto uległo całkowitemu zniszczeniu.

Cała akcja trwała 3,5 godziny, podczas gdy gaszenie konwencjonalnego samochodu spalinowego trwa zaledwie 30 minut. To pokazuje, że wraz z popularyzacją aut elektrycznych, służby muszą przećwiczyć z nimi sytuacje awaryjne. Baterie są produktem, który nie występuje naturalnie w przyrodzie, dlatego intuicja nie podpowie nam, jak postępować w nietypowej sytuacji.

|REKLAMA|




|/REKLAMA|

Zdjęcia: Straż pożarna Reutlingen, (c) inżynier Martin Reicherter

Polski samochód elektryczny na licencji Tata Motors mógłby wyglądać tak:

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 10 głosów Średnia: 4.5]