Dopłaty do samochodów elektrycznych w Polsce – czy to ma sens? [OBLICZENIA]

Minister energii zapowiedział uruchomienie w Polsce systemu dopłat do samochodów elektrycznych. Postanowiliśmy sprawdzić, czy dzięki nim auta elektryczne staną się bardziej przystępne. Przeprowadziliśmy porównanie samochodów Toyota Yaris 1.0, Toyota Yaris Hybrid, Renault Zoe ZE40 i Renault Zoe ZE40 z dopłatą, czyli aut segmentu B.

Porównanie samochodów: spalinowy – hybryda – elektryczny. Co warto wybrać?

Osoby, które szukają natychmiastowej odpowiedzi, znajdą ją na wykresie otwierającym artykuł. Elektryczny Renault Zoe z dopłatą w wysokości 25 tysięcy złotych ma szansę stać się tańszy w eksploatacji niż Toyota Yaris Hybrid dopiero po 9 latach. Cenowo właściwie nigdy nie wygra ze spalinową Toyotą Yaris 1.0, nawet jeśli będziemy ładować się za darmo.

> PORÓWNANIE samochodów: Nissan Leaf (2018) kontra VW e-Golf kontra Renault Zoe

Toyota Yaris 1.0 vs Toyota Yaris Hybrid vs elektryczny Renault Zoe

W zestawieniu uwzględniliśmy następujące samochody:

  • Toyota Yaris 1.0,
  • Toyota Yaris Hybrid,
  • Renault Zoe R90,
  • Renault Zoe R90 z dopłatą.

Toyota Yaris 1.0 to samochód czysto spalinowy z silnikiem o pojemności 1.0 litra. Auto lekko doposażyliśmy, dlatego wykres zaczyna się od 50 tysięcy złotych.

Toyota Yaris Hybrid to stara (klasyczna) hybryda, w której nie ma możliwości ładowania baterii przez podłączenie do gniazdka. Uwzględniliśmy w niej wymianę rozrządu lub inną poważną naprawę przy około 120 tysiącach kilometrów. Wzięliśmy też pod uwagę, że klocki i tarcze hamulcowe w hybrydach zużywają się wolniej.

> TEST: Hyundai Kona Electric u dziennikarzy Autocar – 500 km zasięgu (!) i mało przestrzeni z tyłu

Renault Zoe R90 – a w zasadzie Renault Zoe ZE40 – to samochód elektryczny klasy B (czyli z segmentu Toyoty Yaris) wyposażony w silnik o mocy 90 KM i baterię o pojemności 41 kWh. Na jednym ładowaniu auto przejeżdża od 230 do 270 kilometrów w dobrych warunkach. Przy niższych temperaturach zasięg spada do około 200-220 kilometrów.

Jak to wyszło w trakcie jazdy?

W obliczeniach uwzględniliśmy, że opłata paliwowa podniosła cenę benzyny do 5 złotych za 1 litr. To założenie dość optymistyczne, ponieważ rozpoczęta przez Donalda Trumpa akcja wycelowana w Irak może wynieść cenę paliwa w okolice 5,5-6 złotych za litr.

Koszt energii elektrycznej ustaliliśmy na poziomie 40 groszy za 1 kWh. To nieco więcej niż koszt 1 kWh w taryfach G12; wszystko po to, by uwzględnić ewentualne podwyżki, abonamenty, dopłaty i sporadyczne szybkie ładowanie samochodu w trasie.

Zużycie paliwa zapożyczyliśmy z realnych danych podawanych przez portal Autocentrum. Z kolei zużycie energii obliczyliśmy na podstawie pomiarów prowadzonych przez użytkowników z całego świata.

> Dlaczego Polacy nie kupują samochodów elektrycznych, a dopłaty niewiele zmienią?

Choć GUS podaje, że przeciętny polski kierowca przejeżdża rocznie 12,1 tysiąca kilometrów, my ustaliliśmy przebieg na poziomie 21,6 tysiąca kilometrów, czyli 1,5 tysiąca kilometrów miesięcznie. GUS zaznacza bowiem, że im tańsze paliwo, tym kierowcy jeżdżą chętniej: średnia dotyczy wszystkich paliw, ale właściciele diesli i aut z LPG przejeżdżali 15+ tysięcy kilometrów. Doszliśmy do wniosku, że podobna sytuacja będzie miała miejsce w wypadku aut elektrycznych.

Nie uwzględniliśmy innych kosztów: opon, ubezpieczenia, zawieszenia, ponieważ dla wszystkich modeli samochodów są one zbliżone.

Podsumowanie

Z naszych obliczeń jasno wynika, że trzeba 9 lat całkiem intensywnej eksploatacji samochodu elektrycznego, by jego zakup stał się opłacalny ekonomicznie. I to po uwzględnieniu dopłaty Ministerstwa Energii!

> Jak należy ładować baterie w samochodzie elektrycznym, żeby posłużyły jak najdłużej?

Sytuację może zmienić rosnąca cena paliwa (co jest prawdopodobne), stworzenie stref czystego transportu w miastach (co jest możliwe) oraz spadające ceny baterii na świecie (co na razie umiarkowanie prawdopodobne ze względu na olbrzymi popyt). Na pewno pomoże też rynkowa konkurencja między producentami samochodów elektrycznych, ponieważ wybór jest dziś dość ograniczony.

Dopłaty do samochodów elektrycznych mają zatem sens, muszą być jednak elementem większej akcji uświadamiającej, dlaczego warto kupić samochód elektryczny. Dobrze byłoby, żeby ich wprowadzenie zbiegło się z rynkowymi premierami kolejnych modeli elektryków – oraz żeby dostępność dopłat została ograniczona na przykład do samochodów w cenie maksymalnie 120 tysięcy złotych brutto.

Yaris 1.0 kontra Yaris Hybrid = wielkie zaskoczenie

Zupełnie na marginesie musimy dodać, że bardzo zaskoczyło nas też porównanie Toyota Yaris vs Toyota Yaris Hybrid. Okazuje się, że stara hybryda nie zwraca się… właściwie nigdy, ponieważ różnica w spalaniu obu aut jest zbyt mała.

|REKLAMA|



|/REKLAMA|

Podziel się ze znajomymi:
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 2 głosów Średnia: 5]