Dieter Zetsche zrezygnuje ze stanowiska prezesa (CEO) i przewodniczącego Daimlera w maju 2019 roku. Wszystko prawdopodobnie przez uwikłanie w aferę z modyfikowaniem wyników emisji. Zetsche zostanie zastąpiony przez Olę Kaelleniusa, pierwszego nie-Niemca, który będzie rządził koncernem.

Zmierzch prezesów ery Dieselgate

Główny odpowiedzialny za aferę dieselgate, Martin Winterkorn z Volkswagena, ma już prawomocny wyrok. Prezes Audi. Rupert Stadler, siedzi w niemieckim areszcie, a koncern Volkswagena zastanawia się, jak usunąć go ze stanowiska. Choć Daimler współpracuje z niemieckimi władzami, zmiany dotarły również do tej firmy.

> Premiera Audi e-tron odwołana. Prezes w areszcie

Padło na Dietera Zetsche. Jego kontrakt wygasa dopiero w grudniu 2019 roku, ale już w maju skończy on pełnić funkcję przewodniczącego i prezesa Daimlera. Zostanie nominowany na szefa rady nadzorczej, jednak dopiero po wygaśnięciu kadencji obecnego jej przewodniczącego, Manfreda Bischoffa, czyli w 2021 roku.

Za największą zasługę Dietera Zetsche – „Dra Z”, jak nazywano go w Stanach – uważa się wyjście z umowy z Chryslerem, który został następnie przejęty przez Fiata. Za wielki sukces uznaje się również dostrzeżenie potencjału rynku chińskiego, na którym dotychczasowy potentat, Audi, kojarzyło z przedstawicielami partii – i nie zawsze było mile widziane.

> Elon Musk ukarany. Przestaje być przewodniczącym Tesli, musi też zapłacić 20 milionów dolarów kary

Następcą Zetschego zostanie Ola Kaellenius – Szwed, który dotychczas pełnił funkcję członka zarządu Daimlera oraz szefa działu badawczo-rozwojowego w firmie. To on został wymieniony z imienia i nazwiska podczas premiery Mercedesa EQC, to on też niejednokrotnie prezentował warianty zasilane wodorem. Niewykluczone, że to właśnie z jego powodu premiera elektrycznego SUV-a odbyła się w Sztokholmie:

|REKLAMA|



|/REKLAMA|

To może Cię zainteresować
Ocena ogólna
Ocena Czytelników
[Suma: 1 głosów Średnia: 5]